Wiesław jest taki jak zawsze

Standard

Ten wpis nie będzie kolejną agitką w stylu: „Głosuj na niego, to będzie Ci się żyło lepiej”. Ten wpis nie będzie o programach wyborczych, gospodarce i finansach w kontekście zbliżających się wyborów parlamentarnych, itp. Ten wpis będzie o moim znajomym – Wiesławie Ogrodniku.

Bolesławieccy kandydaci, których nazwiska pojawią się na obwieszczeniach i kartach do głosowania, są mi mniej lub bardziej znani, choć zapewne też wartościowi. Niektórych znam osobiście i miałem okazję porozmawiać, innych znam wyłącznie z obwieszczenia wyborczego. Jest jednak wśród nich nazwisko mojego znajomego z byłej pracy, którego zdążyłem poznać bliżej…

Wiesław Ogrodnik, niektórzy znają, wielu – nie, bo nie zabiegał i nie zabiega o popularność. Nie ma parcia na szkło. Kiedy zeszły się nasze drogi zawodowe (w jednym czasie, przez 3 lata pełniliśmy funkcję wiceprezydentów) myślałem o nim: uparty, zamknięty w sobie, trudny w rozmowie introwertyk i analityk. I tak właśnie postrzegałem go na początku. Jednak z czasem poznawaliśmy się bliżej.
Mówi się, że aby człowieka poznać trzeba zjeść z nim beczkę soli lub dać mu trochę władzy. Wtedy trzeba obserwować jego relacje ze zwykłymi ludźmi, z podwładnymi, kolegami z pracy oraz szefem. Trzeba zobaczyć jaki ma stosunek do wykonywanych obowiązków.

Jako młody wiceprezydent (31 l.) nie tyle miałem czas obserwować Wiesława, co mogłem poznać go w codziennej pracy. Pamiętam, że z każdym tygodniem Wiesław zyskiwał w moich oczach. Był konsekwentny, pracowity i odpowiedzialny. Nigdy nie nadużywał władzy i się nią nie chełpił. Nie lubił się chwalić sukcesami i wolał pozostać w cieniu by błyszczeć mógł kto inny. Wiele spraw mi wyjaśniał i pomagał zrozumieć te wszystkie meandry i niuanse związane z pełnioną funkcją, historią samorządu oraz lokalną polityką. Wiesław, jak to zabawnie określaliśmy, był „Hardware” (inwestycje, gospodarka komunalna, mieszkalnictwo, spółki miejskie, architektura), a ja „Software” (oświata, sprawy społeczne i obywatelskie, kultura, sport, bezpieczeństwo). Uzupełnialiśmy się zatem. Kiedy widziałem, że Wiesław ma do przyjęcia wielu bolesławian w poniedziałkowy dyżur i jest zmęczony, otwierałem dla mieszkańców swoje drzwi. Kiedy ja czegoś nie wiedziałem i szukałem pomocy – Wiesław otwierał swoje. Z czasem wypracowaliśmy sobie wzajemny model współpracy, bo przecież obaj tak samo odpowiadaliśmy przed mieszkańcami i prezydentem.

Mimo różnicy wieku pracowało nam się dobrze i z czasem zauważyłem, że Wiesław jest człowiekiem, któremu można zaufać, który pewne sprawy zachowa dla siebie, który mnie nie oszuka, żeby zabłysnąć, żeby zdobyć względy szefa czy większą władzę. Zauważyłem, że nie był tam dla kariery, nie był intrygantem, że po prostu jest uczciwy, honorowy i dobry, i który, jak my wszyscy, posiada również wady. Tak jak my jest człowiekiem, któremu czasem puszczają nerwy, czy górę bierze złość i potrafi walnąć pięścią w stół.

Pracowaliśmy wspólnie 3 lata w miejscu gdzie wiele zależy od lokalnej, często pełnej fałszu, polityki. Razem cieszyliśmy się z sukcesów i wspieraliśmy się kiedy bywało trudno. Obaj byliśmy lojalni i wykonywaliśmy to, co do nas należy najlepiej jak potrafimy i często więcej. Obaj tak samo rozstaliśmy się z ratuszem i jego agendami. Odeszliśmy z podniesionymi głowami tylko dlatego, że przestaliśmy pasować do aktualnej, ratuszowej układanki. W życiowej i politycznej aktywności u Wiesława cenię sobie jego patriotyzm, wierność ideom, które mu przyświecają i lojalność względem ugrupowania politycznego, z którym, w odróżnieniu od innych, jest na dobre i na złe. To mi imponuje do dziś i potwierdza te wszystkie moje obserwacje. Wiesław, jak dla mnie, to po prostu równy gość.

Pójdę zatem na wybory. Mój głos będzie nie tyle kolejnym plusikiem czy punktem, który wraz z innymi głosami i w zgodzie z arytmetyką pozwoli uzyskać dobry wynik. Mój głos będzie przede wszystkim poparciem pewnych postaw, które niezwykle cenię i szanuję w człowieku, a szczególnie w polityku. Dlatego popieram Wiesława Ogrodnika w zbliżających się wyborach parlamentarnych również z bardzo pragmatycznych powodów, o których pisze portal wboleslawcu.pl TUTAJ.

Powodzenia Wiesławie!