„Prawda do kłamstwa jest podobna z twarzy”

Standard

Nabiera na sile kryzys związany z przygotowaniem tzw. „reorganizacji” powiatowej oświaty. Potęgują go enigmatyczne komunikaty płynące ze Starostwa, które zamiast sytuację uspokajać – tylko eskalują kolejne problemy.

Panika, która wybucha w kolejnych szkołach ponadgimnazjalnych będących w zarządzie powiatu, swoją praprzyczynę wiedzie z wrześniowej informacji starosty, że powiat nie wybuduje nowej Szkoły Specjalnej. Wówczas, mocniej, w przestrzeni publicznej pojawiło się słowo „reorganizacja”, które, nie bez powodu, rzuciło blady strach na wszystkie społeczności szkolne powiatowych szkół. Owa „reorganizacja” ma docelowo dać, doświadczonym widać nie tylko przez los, wychowankom Szkoły Specjalnej nowe lokum przy wykorzystaniu istniejącej bazy oświatowej powiatu.

Jedno kłamstwo lub półprawdy rodzą kolejne, często jeszcze gorsze. Chronologia zdarzeń, wypowiadanych słów i deklaracji pokazuje nieudolność i mataczenie zarządzających powiatem w tym zakresie. Warto zatem przypomnieć kilka istotnych faktów, wynikających z protokołów komisji oraz Rad samorządu miejskiego i powiatowego, a także składanych wówczas deklaracji i wypowiadanych słów.

O tym, że Szkoła Specjalna nie będzie budowana dowiedzieliśmy się od starosty podczas sesji Rady Powiatu, 24. września br. Dzień wcześniej, 23. września radni miejscy mając jeszcze przekonanie, że Szkoła Specjalna będzie budowana, w dobrej wierze zmienili uchwałą funkcję działki przy ul. Zgorzeleckiej, na której położona jest obecnie ta szkoła. Pisałem o tym we wrześniu TUTAJ. Taki zabieg miał na celu zwiększenie atrakcyjności działki, co pozwoli powiatowi uzyskać lepszą cenę za sprzedaż gruntu z budynkiem pałacyku. Pieniądze ze sprzedaży, w świadomości radnych miejskich, miały zasilić budowę Szkoły Specjalnej. Dzień później okazało się, że to wszystko ściema. Żadnej budowy nie będzie, ale plan zagospodarowania zmieniono. Tydzień wcześniej, 16. września, na posiedzeniach komisji miejskich i powiatowych starosta osobiście zapewniał i zarzekał się, że Szkoła Specjalna będzie budowana i jest wpisana do budżetu 2016. Na projekty i wizualizacje szkoły wydano oficjalnie około 230 tysięcy zł! Dziś wiemy, że te pieniądze bezpowrotnie przepadły. Podczas komisji zastanawiałem się, czy faktycznie stać powiat na budowę szkoły za 15, a może i nawet 20 mln zł i czy faktycznie nie można, na przykład w porozumieniu z prezydentem, poszukać innego budynku. Wówczas starosta stwierdził, że (cyt. z protokołu): „…taka możliwość istnieje tylko w II Liceum Ogólnokształcącym w Bolesławcu (…)”, zarządzanym przez powiat.

Czy tak się stanie? trudno powiedzieć, bo naprawdę ciężko uwierzyć dziś w „słowo” starosty. W całej tej sytuacji razi chaos i brak profesjonalizmu w rozwiązywaniu kwestii nowej siedziby dla Szkoły Specjalnej, co w konsekwencji ma wpływ na dramatyczne, nie bez powodu, reakcje pozostałych społeczności szkolnych. Całość należy przecież rozpatrywać i rozstrzygać w kontekście zbliżającej się reformy dotyczącej wygaszania gimnazjów. Wówczas za 2 lata, cały jeden rocznik „dojdzie” do obecnych szkół ponadgimnazjalnych, a w szkołach miejskich zrobi się więcej miejsca. Zatem, tylko ścisła współpraca miasta i powiatu oraz wspólne prowadzenie samorządowej polityki oświatowej może zniwelować przykre konsekwencje czekającej nas reformy i może uchronić nas przed pogorszeniem warunków nauczania lub ewentualną likwidacją szkół.

Prezydent rękę wyciągnął i mimo, że nie jestem zwolennikiem pełnego przekazania powiatowej oświaty w ręce miasta, to wybieram dobrą współpracę – symbiozę opartą na obopólnych korzyściach – korzyści dla uczniów. Starosta, za pomocą ulubionego Fejsbuka mówi jednak „nie”, chwaląc się dobrymi wynikami szkół wypracowanych przez nauczycieli, uczniów i dyrekcje szkół powiatowych. Jednak nie tylko o wyniki tu chodzi, bo nauczyciele i uczniowie nie obniżą lotów tylko dlatego, że pan starosta przestał mieć pieczę nad nimi lub nad budynkami, w których będą pracować. Tutaj chodzi o racjonalne zarządzanie bazą oświatową w mieście i powiecie, którą przecież utrzymujemy z naszych podatków. Próba konkurowania samorządów w tym zakresie i próby udowadniania sobie kto jest lepszy pokazują kompletny brak zrozumienia misji jaką się pełni w samorządzie; być może z racji funkcji uzyskanej niestety wskutek zgniłego, partyjnego kompromisu koalicyjnego pozwalającego niektórym po prostu „trwać”. Ale, przecież nie o taki samorząd nam jednak chodzi, prawda?

Tytuł wg A. Dante